Inauguration Day

IMG_2297Inauguration Day. Ekipie Obamy i stojącym za nimi żydowskim neokonserwatystom, nie udało się zatrzymać Donalda Trumpa i jego ekipy przed objęciem władzy.

Od czasu zatwierdzenia wyboru Trumpa przez kolegium elektorów, byliśmy świadkami kuriozalnych wręcz nieprawdopodobnych oświadczeń ze strony oficjeli Obamy, które to miały świadczyć o nadużyciach wyborczych. Próbowano nawet utworzyć kolejny tzw. fakt prasowy z udziałem niezawodnych Rosjan i samego Władymira Władymirowicza, pokazujący jak przyszły prezydent USA baraszkuje z rosyjskimi prostytutkami, z całą pewnością agentkami KGB czy też GRU. Spotkało się to ze stanowczą i zdecydowaną odpowiedzią Trumpa i jego ekipy. Co najważniejsze, amerykańska opinia publiczna kompletnie nie zainteresowała się tymi tanimi sensacjami.

Inauguration Day
Jak bardzo ekipa Obamy i środowiska z nią związane panicznie się boją dojścia ekipy Trumpa do władzy, świadczy wypowiedź szefa CIA o decydującym wpływie Rosji na proces wyborczy w USA.

Oświadczenie szefa CIA niby najpotężniejszej i najskuteczniejszej agencji wywiadowczej świata, z rozbuchanym do niewyobrażalnych rozmiarów budżetem, zmusza każdego Amerykanina do pytania: skoro Putin wybrał sobie Trumpa na swojego prezydenta, to na cholerę nam taka agencja wywiadu, którą Rosjanie bawią się jak tylko chcą, a nasze służby są bezradne? Potrafią one tylko z dużym opóźnieniem stwierdzić fakt decydującego wpływu Putina na wybory. Przyznać się słowami szefa CIA, że amerykańskie służby są bezradne wobec Rosjan, oraz że Rosjanie są zupełnie bezkarni i nieuchwytni.
Co robiły wobec tego inne służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo wewnętrzne Ameryki, strach pomyśleć. Jest to wyraźny sygnał dla Donalda Trumpa i jego ekipy do całkowitej przebudowy służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Ameryki. Żeby było śmieszniej i straszniej, nikt z czołowych polityków amerykańskich nie zażądał od szefa CIA, by natychmiast podał się do dymisji, była za to prowadzona licytacja, kto z nich zażąda ostrzejszych sankcji wobec Putina i Rosji.

Przeciętny obywatel amerykański dowiadywał się więc zdumiewających rzeczy o swojej władzy.

Przede wszystkim w oświadczeniach przedstawicieli narodu nie było mowy o wyciągnięcie konsekwencji wobec katastrofalnej nieudolności służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo obywateli i kraju, tylko licytacja który z nich będzie bardziej antyrosyjski w swoich paranoicznych wypowiedziach.
Każdy Amerykanin mógł zobaczyć, jak przedstawiciele narodu zamiast przyznać się do katastrofalnego braku nadzoru nad służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo kraju i za wynikłą sytuację obwiniać samych siebie, zaczęli się licytować kto jest najbardziej antyrosyjski. Prym w tym wiódł niezastąpiony senator McCain, który był jednym z kongresmanów odpowiedzialnych za nadzór nad wymienionymi służbami.
Nie wiem na co liczyły osoby pokroju sen. McCaina, Marca Rubio, czy Paula Ryana, chyba na to że Amerykanie od razu rzucą się do masowych demonstracji pod hasłem:

„ Nie chcemy prezydenta wybranego przez Rosję i Putina”

by nie dopuścić do władzy ekipy Donalda Trumpa. Kluczowe stanowiska w swojej administracji Donald Trump powierzył osobom spoza establishmentu partii republikańskiej, co świadczy o ciągłej wojnie pomiędzy nową administracją Trumpa a elitami partii republikańskiej. Warto przypomnieć, że elity partii republikańskiej podczas kampanii wyborczej bardziej zwalczały Donalda Trumpa, niż kierownictwo partii demokratycznej.
Trump swoimi nominacjami sprawia wrażenie, jakby wypiął się na partię republikańską, ale to kierownictwo partii republikańskiej jest samo sobie winne. Jedyne co ekipie Trumpa jest potrzebne, to poparcie w Kongresie. Najciekawsze jest to, czy żydowscy neokoni nadal mają kontrolę nad „swoimi”członkami Kongresu? Jest to podstawowy problem dla powodzenia reform, które zamierza przeprowadzić ekipa Trumpa.
Aby zrozumieć, dlaczego jest to podstawowy problem dla pomyślności reform administracji Trumpa, jak zwykle przypominam, że problemy z upadkiem potęgi Ameryki zaczęły się podczas rządów jednego z najbardziej popularnych prezydentów USA, Ronalda Reagana. To za jego ośmioletniej kadencji doszło do ukrytego przejęcia władzy przez neokonserwatystów żydowskich i Ameryka zaczęła realizować izraelską rację stanu, która jest całkowicie sprzeczna z podstawowymi interesami kraju.

Napisano ocean słów sławiących prezydenta Reagana, za przyczynienie się do upadku ZSRR i komunizmu.

Tak naprawdę doktryna gospodarcza komunizmu upadła z powodu klęski własnej ideologii w dziedzinie gospodarki, tłumiącej jakąkolwiek inicjatywę prywatną. Elity komunistów z KGB i GRU przyjęły wyciągniętą przez Reagana pomocną dłoń, w zamian godząc się na masową emigrację rosyjskich Żydów do Izraela. Dzisiaj po 25 latach widać jak komuniści zyskali na upadku komunizmu.
Dla członków partii komunistycznej w krajach Europy Wschodniej, sposób upadku komunizmu zaproponowany przez neokonów Reagana, był najlepszym i wymarzonym rozwiązaniem. Wiązało się to przede wszystkim z tym, że większość zbrodniarzy, komunistycznych ludobójców, było pochodzenia żydowskiego. Wobec planu grabieży finansów mi. Polski przez amerykańskie środowiska żydowskie, należało całkowicie zamilczeć udział komunistów żydowskich w zbrodniach na narodzie polskim, oraz uczynić Polaków katami Żydów. Klasycznym przykładem odwracania kota ogonem było Jedwabne.
Tak więc od czasów zaangażowania się Ameryki w wojny w interesie Izraela na Bliskim Wschodzie w czasie prezydentury Reagana, gospodarka amerykańska zjeżdża po równi pochyłej w dół. Koszty zaangażowania wojennego kraju na Bliskim Wschodzie przewyższają wpływy z podatków, zresztą coraz bardziej podnoszonych przez każdy kolejny rząd.
Pozbawienie wpływu decyzyjnego neokonów na rząd Donalda Trumpa jest w tym momencie kluczem do sukcesów ekonomicznych. Dlatego też doszło do sensacji podczas debat prezydenckich Donalda Trumpa z Hillary Clinton, w których to nie było mowy o zapewnieniu bezpieczeństwa Izraelowi, jak również zapewnieniu pomocy temu państwu. A wiemy, że obóz neokonserwatystów poparł Hillary Clinton.

Lobby pro izraelskie ma bardzo silne wpływy w Kongresie, więc obok wojny gospodarczej głównie z Chinami, dla ekipy Trumpa wyzwaniem będzie walka z tym lobby.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, na ile Donald Trump zawdzięcza swoje zwycięstwo wyborcze poparciu najbardziej pewnego i stałego elektoratu republikańskiego. Są to grupy protestantów ewangelików, którzy zawsze popierają republikanów ze względu na popieranie izraelskiej racji stanu. Skoro w debatach Donald Trump ani razu nie wspomniał o poparciu Izraela, świadczyć to może tylko o tym, że Trump specjalnie nie musiał zabiegać o poparcie tej grupy. Statystyki na ten temat milczą. Jeśli Trump został wybrany bez poparcia ewangelików oznacza to koniec wpływów Izraela, oraz koniec awantur wojennych US Army na Bliskim Wschodzie.
Po pierwsze, wojnę w Syrii z Rosją i Iranem, Ameryka Obamy przegrała nie dlatego że żołnierze rosyjscy i irańscy oraz syryjscy byli lepsi od Amerykanów, ale dlatego że bano się masowych protestów przeciwko poważnemu zaangażowaniu się Ameryki w kolejną wojnę w interesie Izraela. Po drugie Ameryka nie ma pieniędzy na wojnę. Stąd też gwałtowne nalegania neokonów na ekipę Obamy, by jak najszybciej uderzyć na Iran, świadczyły tylko o tym, że grunt neokonom pali się pod nogami. Jedyna rzecz którą mogli zrobić, to tylko poprzeć Hillary Clinton, na którą mieli niejednego skutecznego haka, by wymuszać pożądane przez siebie decyzje.

Wojna USA z Iranem byłaby dla Rosji, Chin oraz Indii darem niebios.

Neokoni próbowali toczyć ją w Syrii za pośrednictwem Państwa Islamskiego, jednak zdecydowane wejście Putina, przeważyło szalę na korzyść Rosji i to ona dyktuje teraz warunki na Bliskim Wschodzie. Grupy najemników z USA i Europy Zachodniej, walczących po stronie band z tzw. Państwa Islamskiego, okazały się zbyt małe by pokonać Rosjan dodatkowo wspieranych przez Iran i Hezbollah. Zdobycie Aleppo przez armię syryjską wspieraną przez Rosjan, jest symbolem klęski polityki neokonów, którzy traktowali US Army od czasów Reagana jako prywatną armię Izraela, przy pomocy której chciano podporządkować sobie całkowicie Bliski Wschód.

Neokoni ponieśli również spektakularną klęskę na Ukrainie, gdzie Ukraina straciła najważniejszy swój atut strategiczny – półwysep krymski. A miało być tak pięknie, by przejść do historii jako twórcy tysiącletniego Wielkiego Izraela, panującego niepodzielnie na wszystkich polach naftowych Bliskiego Wschodu.
Czy rozpoczęcie kadencji Donalda Trumpa oznaczała całkowite pozbawienie ich wpływu na decyzje podejmowane na najwyższych szczeblach? O to właśnie toczyła się walka podczas kampanii wyborczej z Hillary Clinton, którą poparli neokoni. Przypominam raz jeszcze, to jest dopiero początek pozbawiania ich wpływu na decyzje podejmowane w Białym Domu.

Pozostała im jeszcze bardzo silna pozycja w obu izbach Kongresu.

To w obu izbach Kongresu będzie się toczyła walka o powodzenie reform ekonomicznych  ekipy Trumpa. Najsilniejszą grupą jego przeciwników będą żydowscy neokonserwatyści. Wydaje mi się, że ekipa Trumpa składająca się z zawodowców, biznesmenów – praktyków najwyższej klasy, zdaje sobie z tego sprawę. Zapowiada się więc pasjonująca walka w Kongresie pomiędzy doktrynerami typu McCaina, który jest bogaty tylko dzięki fortunie swojej żony i biznesmenami – praktykami, którym Trump powierzył kluczowe stanowiska ekonomiczne w swoim rządzie.

0