Zamach w Londynie i parę przykrych słów prawdy

Zamach w Londynie i parę przykrych słów prawdyNa początku musimy popsuć humor pary osobom.

Zamach w Londynie nie miał na celu popsucie wizyty Kaczyńskiego w Anglii. Akurat w tym przypadku osoba prezesa nie miała ze sprawą nic wspólnego.

Ustalmy, co się właściwie dzieje i czemu. Już trzy lata temu w naszym artykule ostrzegaliśmy, że sytuacja wymyka się spod kontroli polityków i odpowiedzialnych służb. Było to przed sławetnym wystąpieniem Angeli Merkel, która zaprosiła wszystkich do Europy.

Wszystko zaczęło się dużo wcześniej.

Aby to wyjaśnić musimy sięgnąć aż do roku 1991. Czy ktoś z was pamięta wojnę w Jugosławii? W tym kraju nagle sąsiad zaczął mordować sąsiada. Narody, które żyły spokojnie obok siebie zaczęły się nienawidzić a życie ludzkie przestało mieć znaczenie.

Oczywiście napisano już tysiące artykułów tłumaczących, czemu tak się stało, lecz tu nazwiemy rzecz po imieniu. Jugosławia była poligonem doświadczalnym kolorowych rewolucji. Wszystkie rozwiązania, które tam się sprawdziły zastosowano później w innych krajach.

Przejdźmy jednak do współczesności i Arabskiej Wiosny, która kompletnie przewróciła porządek świata arabskiego.

Podobno wszystkiemu winny był niesprawiedliwy system, który panował w krajach dotkniętych rewolucją. Dziwnym jest jednak fakt, że inne kraje o jeszcze bardziej zamordystycznym systemie uniknęły tego losu.

Co się dzieje obecnie w krajach „wyzwolonych” spod tyranii każdy człowiek czytający wiadomości to wie. Powoli okazuje się, że Saddam Husajn Abd al-Madżid at-Tikriti, Mu’ammar al-Kaddafi czy jeszcze żyjący Baszszar Hafiz al-Asad, choć popełnili wiele czynów godnych potępienia potrafili jednak radzić sobie z ludnością swojego kraju i zapewnić jej względny dobrobyt.

W jednym z ostatnich wywiadów Kaddafi wypowiedział prorocze słowa.

„Jeśli usuniecie rząd gwarantujący stabilność, w kraju wybuchnie chaos a fala uciekinierów zaleje Europę”.

Czy Kaddafi był prorokiem? Nie, on po prostu znał realia i słusznie je przewidział. Fakt pozostaje jednak faktem, że obiecaliśmy zbuntowanym narodom Bliskiego Wschodu wiele, lecz nie daliśmy im nic poza nędzą i niepewnością jutra.

Na Europę, która tak wiele obiecywała ruszyła fala uchodźców tak jak to słusznie przewidział Kaddafi.

Pierwszy cios przyjęła Grecja wcześniej zniszczona przez niemieckie machlojki finansowe, lecz fala poszła dalej i dotarła nawet do Finlandii i Szwecji. Czego od nas chcą uchodźcy? W większości chcą tego, co im zabraliśmy. Spokojnego życia, znajomych, rodziny i pieniędzy na życie. U siebie wystarczał im meczet, lepianka i kochająca rodzina. Tu nauczyli się wymagać więcej.

Tak mniej więcej wyglądała sytuacja a teraz przejdźmy do niewygodnych realiów, za które prawdopodobnie przyjdzie nam zapłacić karę.

Nieprawdą jest, że ktoś wie ilu przybyszów znajduje się obecnie w Europie. Wszystko, co jest nam serwowane opiera się na statystycznych wyliczeniach. To nieprawda, że istnieje tylko szlak bałkański i połów emigrantów przez włoską straż przybrzeżną. Szlaki przemytnicze sięgają aż po Murmańsk. Przechodzą też przez nasz kraj. O tym się nie mówi, bo to bardzo niewygodna prawda. Nieprawdą też jest to, że ktoś sprawdza, kim są nowo przybyli mieszkańcy naszego kontynentu. Nikt nie ma nad tym kontroli.

Nowo przybyli lądują w ośrodkach dla uchodźców lub na ulicy a przecież nie to im obiecywano. W ośrodkach rządzą mafie, które systematycznie rekrutują nowych członków. Na ulicach też rządzą mafie, które zasilają swoje szeregi tymi, którzy nie mają aktualnie nic lepszego do roboty.

Nie ma się, czemu dziwić. Przecież każdy chce polepszyć swój status.

Ci ludzie kompletnie nie rozumieją „naszej” mentalności, bo gdy na zachodzie rozwijała się ideologia „peace and love” a pieniądz stał się bogiem oni w swoich krajach żyli na zupełnie innych zasadach. Jeśli ktoś wierzy, że przybycie do Europy nagle zmieni mentalność człowieka jest po prostu idiotą.

Dlatego zamiast się asymilować uchodźcy żyją po swojemu stosując zasady, które znają i w których się wychowali do warunków, które my im stwarzamy.

Czym jest ich więcej tym mniejsze szanse na to, że będą się asymilować a za to większe na to, że zaczną asymilować nas.

Kłamstwem jest to, że policja jakiegokolwiek kraju wie ilu bojowników ISIS lub Al – Kaidy przybyło wraz z uchodźcami do Europy. Prawdą jest, że organa bezpieczeństwa mają swoje wtyczki w starych środowiskach emigrantów. Osoby te karmią funkcjonariuszy informacjami, które gdzieś przez przypadek zasłyszeli. Faktem jednak jest, że nowi emigranci ze starymi nie mają wiele wspólnego. Ci nowi uważają starych za zbyt zeuropeizowanych, bogatych i niepewnych. Jedyne, czego od nich chcą to ich pieniędzy.

Nowych informatorów trudno pozyskać. Przeszkadza bariera językowa, kompletny brak zaufania no i co najważniejsze – brak motywacji.

Działalność kryminalna potrafi dać dużo większe pieniądze niż jest w stanie zapewnić jakakolwiek policja.

W kolejnych artykułach opisywaliśmy wam jak działają mafie obcokrajowców w Szwecji, Niemczech i Belgi. Pisaliśmy też o tym, jakie genialne metody wynajdują politycy by z tą działalnością walczyć. Wielu odsądzało nas od czci i wiary i posądzało o ksenofobię. Niestety trzeba jasno powiedzieć, że papką medialną i chowaniem głowy w piasek jeszcze żadnego problemu nie rozwiązano.

Pompowanie pieniędzy w kolejne poronione pomysły integracyjne czy udogodnienia nic nie załatwi. Problem wymknął się spod kontroli władz tylko, że one nie będą nigdy w stanie się do tego przyznać.

Proszę zauważcie też to, że zamachy terrorystyczne takie jak ten w Londynie nie są z reguły dziełem mafii obcokrajowców. Sprawcami najczęściej są samotne osoby lub małe grupki, które sporadycznie wcześniej wchodziły w konflikt z prawem. Ma to swoje uzasadnienie.

By to wyjaśnić użyjmy konkretnego przykładu.

Do Europy przybywa facet z Iraku. W swoim kraju za rządów Saddama był zwykłym urzędnikiem. Nikim wielkim. Wracał po pracy do swojego kiepsko wybudowanego domu gdzie czekała na niego rodzina. Pieniędzy dużo nie miał, ale starczało na wszystko. Wieczorami chodził na kawę a w weekendy do meczetu gdzie przepraszał Boga za swoje grzechy. Przyszła wojna.

000_APP2003032451262Najpierw wkroczyli Amerykanie, później się wycofali i została próżnia. Przez kraj zaczęły przelewać się rebelie. Raz wkraczały bojówki sannickie a później szyickie na koniec przyszło państwo islamskie. Facet nie wytrzymał, postanowił ratować siebie i rodzinę.

Pozostała mu tylko ucieczka.

Rodzina została gdzieś w Turcji a on dojechał do Europy z nadzieją, że znajdzie robotę i sprowadzi swoich bliskich. Gdy dojechał na miejsce i dostał już konieczne papiery zaczął żyć. Jak to z reguły bywa trafił na zmywak i zamieszkał w pokoju przy jakiejś rodzinie.

Czas leciał a jego sytuacja się nie zmieniała. Zrozumiał, że nigdy już nie pomoże swojej rodzinie a wracać po tylu latach nie maił już, do czego. Narastała w nim wściekłość, bo przecież pamiętał jak jemu i jemu podobnym obiecywano kiedyś, że nastanie demokracja i wszystko będzie lepiej. Pamiętał jak po drodze do Europy zapewniano go, że czeka tu na niego komfortowe życie dla całej jego rodziny. Pamiętał też jak go zapewniano, że jeśli będzie zachowywał się zgodnie z prawem to za jakiś czas jego sytuacja ulegnie zmianie.

Nic z tego się nie spełniło.

Czy to dziwne, że w gościu zaczęła narastać frustracja i wściekłość? Przecież on tego wszystkiego nie chciał. Według jego kategorii zwyczajnie go oszukano. Któregoś dnia w meczecie lub w kawiarni spotkał miłego rodaka, który chciał go wysłuchać. Zrozumiał jego frustracje i myśli o braku sensu takiego życia. Po którymś ze spotkań miły pan powiedział, że istniej alternatywa. Wystarczy wziąć jakiś samochód, wjechać w tłum ludzi mszcząc się za wszystkie kłamstwa, którymi go zatruto a jego rodzina już nigdy nie będzie musiała martwić się o pieniądze. Nikt temu człowiekowi nie wyjaśnił, że spotkał jednego z wysłanników ISIS lub byłego funkcjonariusza partii Baas. To bez znaczenia. Ciąg dalszy znacie.

To jest teoria samotnego wilka.

Człowieka, który nigdy nie pojawił się na radarze policji, bo nigdy nie był nikim ważnym ani nie chciał popełnić jakiegoś przestępstwa. Przed takimi ludźmi praktycznie nie ma obrony.

Kończąc proszę zastanówcie się ilu takich ludzi może funkcjonować tuż koło nas. Ilu takich miłych panów mogło w tym chaosie przedostać się przez nasze granice. Ci ludzie nigdy nie popełnią przestępstwa, choć ich działalność zapełni nagłówki wszystkich gazet.

My tu w Europie do tej pory wypominamy sobie zbrodnie popełnione 70 lat temu, więc czemu dziwimy się temu, że ktoś, na kogo spadały nasze bomby parę lat temu nie chce tego zapomnieć?

Czy mądrym jest wpuszczanie w nasze granice tłumu ludzi, którzy według swoich zasad mają prawo nas nienawidzić i obwiniać za zniszczone życie?

Czy zamach w Londynie i parę przykrych słów prawdy wystarczy by ktoś się nad tym zastanowił?

Anty Media©20171

0